Warning: call_user_func_array() expects parameter 1 to be a valid callback, class 'collapsArch' does not have a method 'enqueue_scripts' in /home/zaczynski/domains/michalzaczynski.com/public_html/wp-includes/class-wp-hook.php on line 286

Królowa była tylko jedna. Bez kapelusza? Niemożliwe.

Moda | 8 września 2022 | 2 komentarze

Jeśli Elżbieta II odwiedzała szkoły, wybierała kolory wesołe, a kapelusze zdobione były detalami przyciągającymi uwagę dzieci, jak piórka, kwiaty czy wstążki. Jeśli odwiedzała domy seniora, kapelusz miał – na wszelki wypadek – nie tylko jaskrawy kolor, ale i bujny, wyrazisty kształt. Czyniła tym gest w stronę osób niedowidzących.

Królowa bez kapelusza? To niemożliwe. Dla zmarłej dziś najdłużej panującej monarchini Zjednoczonego Królestwa – we wrześniu 2015 roku pobiła rekord królowej Wiktorii (63 lata, 7 miesięcy i 2 dni) – kapelusze zawsze były substytutem korony i miały fundamentalne znaczenie w królewskim stroju. Były też obiektem fascynacji na całym świecie. Zapełniały poświęcone im blogi, ubarwiały medialne relacje, przysparzały królestwu sympatii, a hazardzistom – dreszczyku ekscytacji, zważywszy na to, że co roku Brytyjczycy mogli robić zakłady, jakiego koloru kapelusz królowa włoży na Festiwal Royal Ascot.

Paradoksalnie, znalezienie informacji o kapeluszach nigdy nie było łatwym zadaniem. Czasem zdanie o kapeluszu mignęło w którejś z biografii, jakimś szczegółem podzielił się szef protokołu dyplomatycznego, komuś z bliskiego otoczenia królowej coś się wyrwało albo zaliczono związaną z nakryciem głowy wpadkę. Dzięki temu można ustalić pewne fakty. 

Na przykład, żelazne zasady, którymi kierowała się królowa podczas doboru kapelusza i stroju. Nigdy nie był on bowiem przypadkowy. 

Wybór barwy, kształtu i typu nakrycia głowy zależał od okazji, miejsca, pory dnia, pogody i szeroko pojętych warunków zewnętrznych.

Kapeluszami królowa potrafiła podkreślić szacunek dla innych krajów czy kultur. Na Canada Day włożyła więc biały kapelusz z czerwoną wstęgą, zgodny z kolorystyką kanadyjskiej flagi. Do Indii i krajów islamskich przyleciała w zasłaniającym włosy turbanie. Z kolei podczas pierwszej wyprawy brytyjskiego monarchy do Irlandii przywdziała kapelusz w barwie soczystej zieleni, zgodnie z tradycyjnym kolorem tego kraju.

Jaskrawe barwy, charakterystyczne dla Jej Królewskiej Mości, nie były – wbrew obiegowej opinii – odzwierciedleniem jej osobistego gustu, lecz gwarantowały, że będzie wyróżniać się z tłumu. Jeśli królowa np. uroczyście sadziła drzewo, nie mogła być ubrana w nic zielonego – nie dostrzegliby jej poddani, a fotografowie mieliby nieudane zdjęcia. Dlatego też biały, wysadzany brylantami strój z pasującym do niego kapeluszem, który włożyła na Thames River Pageant, czyli paradę łodzi po Tamizie, stanowił idealny kontrast do czerwonego wnętrza i obicia mebli królewskich łodzi.

Analizę kolorystyczną przeprowadzono także przed wizytą Elżbiety II w Warszawie w 1996 roku. Choć bardziej niż kapeluszami królowej warszawiacy przejmowali się wówczas stanem ulic w mieście („Monarchini jadąc rolls-royce’m po warszawskich ulicach, zostanie wytrzęsiona za wszelkie czasy” – martwił się reporter „Gazety Stołecznej”), było co oglądać. Królowa, składając wizytę w Pałacu Prezydenckim, miała na głowie bordowy toczek, który wraz z kolorem płaszcza kontrastował zarówno z szarzyzną przedwiośnia, jak i z resztą oficjeli, w tym z pierwszą damą Jolantą Kwaśniewską w – notabene – zaskakująco krótkiej spódnicy, ubraną w kolory czerni i ciemnego niebieskiego.

Podczas oprowadzania po Zamku Królewskim Elżbieta II zmieniła kolor płaszcza i kapelusza na szary. Wiedziała, że bordo nie pozwoli jej się wyróżnić na tle czerwonej elewacji budynku.

Zasada wyróżniania się dotyczyła bezwzględnie każdej okazji i z tą samą starannością dobierane były kapelusze na mniej oficjalne wydarzenia. Mowa choćby o odwiedzinach Elżbiety II na planie kręconego w pubie Queen Vic serialu „EastEnders”, brytyjskiego odpowiednika naszego, powiedzmy, „Klanu”. Wizytująca plan filmowy królowa stanęła za barem w zielonym kapeluszu, trafnie dedukując, że ten kolor wyróżni się na tle drewnianego wnętrza i czerwonego żakietu serialowej właścicielki szynku.

Co ciekawe, Jej Wysokość wkładała też kapelusze stosownie do wieku. Nie tyle swojego, ile osób, z którymi ma się spotkać. Jeśli odwiedzała szkoły, wybierała jasne, wesołe kolory, a kapelusze zdobione były detalami przyciągającymi uwagę dzieci, takimi jak piórka, kwiaty czy wstążki. Jeśli zaś odwiedzała ośrodki opieki czy domy seniora, kapelusz miał – na wszelki wypadek – nie tylko jaskrawy kolor, ale i możliwie bujny, wyrazisty kształt. To gest w stronę osób niedowidzących.

Nawet najpiękniejszy czy najumiejętniej dobrany kapelusz musiał jednak spełniać królewskie normy. Jego rondo nie mogło być zbyt duże, by nie ograniczać królowej widoczności, ale też by sama była widziana. Tył kapelusza nigdy nie powinien był być na tyle długi bądź tak wygięty, by zaczepiać o kołnierz płaszcza. Do włosów głowy imperium kapelusz przypinano trzema spinkami, żeby nie zdmuchnął go wiatr. Kapelusz nie powinien był też być zbyt wysoki, by nie zahaczył o dach przy wysiadaniu królowej z auta.

Wizerunkowym zgrzytem byłoby powtórzenie tego samego koloru kapelusza w krótkim odstępie czasu. Jeśli królowa włożyła czerwony kapelusz i płaszcz podczas wizyty w południowej Anglii, koloru tego unikała przez kilka miesięcy. Pomagał jej w tym fakt, że wszyscy garderobiani prowadzili ręcznie pisane dzienniki, w których notowali szczegóły każdego stroju – od materiału czy wykończeń, przez ich nazwę (nadawanie kapeluszom czy płaszczom nazw ułatwiało katalogowanie), po datę premierowego wystąpienia w nim. Dzięki temu o niefortunnej powtórce nie mogło być mowy.

Z tego samego względu wszystkie modele strojów i kapeluszy przygotowywano w jednym egzemplarzu. Choć i tu zdarzył się wyjątek. Brzoskwiniową suknię koktajlową z wyszywanej kryształkami koronki oraz fascynator w postaci brzoskwiniowego pióra przeznaczone na ceremonię otwarcia igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012 roku wykonano w dwóch egzemplarzach. Powodu nie znali wówczas nawet ich projektanci. Dziś zna go każdy, kto widział transmisję tego wydarzenia.

W filmie wyświetlanym widzom w trakcie widowiska (zobaczcie koniecznie TU, bo w tej smutnej chwili jest on szczególnie wzruszający) Daniel Craig jako James Bond eskortował królową z jej pałacu do helikoptera, by doleciawszy nad olimpijski stadion, skoczyła zeń ze spadochronem. Dla spotęgowania autentyczności kaskaderka – dublerka Elżbiety II – musiała mieć taki sam strój jak wchodząca chwilę później na trybuny królowa. 

Sam brzoskwiniowy odcień garderoby był dobrze przemyślany: kaskaderka podczas skoku miała być widoczna na tle nocnego nieba, a królowa we własnej osobie – nie zlewać się kolorystycznie z żadnym z kolorów obecnych na olimpijskim stadionie.

A dlaczego monarchini wyjątkowo nie miała kapelusza? Cóż, spadochroniarstwo w kapeluszu byłoby mało wiarygodne. Poza tym ceremonia rozpoczęła się o 21, a królowa na ogół po godz. 18 nie wkłada kapeluszy, decydując się wtedy na drobną ozdobę głowy lub – podczas najważniejszych państwowych uroczystości – tiarę.

I jeszcze garść ciekawostek:

Wszystkie nakrycia głowy robione były ręcznie. Praca nad nimi zaczynała się od wyboru wzoru i wytypowania materiału. Następnie powstawała seria rysunków technicznych, a w końcu – wykonany ze słomy prototyp. O tym, czy przemieni się w gotowy model, decydowała królowa. Nikt też, z małżonkiem księciem Edynburga włącznie, nie mógł jej podczas przymiarek oglądać.

Kapelusze królowej poddawane były recyklingowi, przerabiane, przeszywane i remodelowane. Twórcy królewskich strojów po większość tkanin i dodatków po prostu schodzili do magazynu w Pałacu Buckingham. Dla przykładu – materiał na złoty strój, w którym królowa zaszczyciła jubileuszowy koncert przed swoim pałacem w 2014r., leżał tam już od 1961 roku.

Królowa w swoich sukniach i toaletach zazwyczaj nie pokazywała się tylko raz. A często i nie dwa. Turkusowy, słomkowo-aksamitny kapelusz ozdobiony pokaźną krwistą różą z jedwabiu, którego debiut odbył się w 2006 roku w Tallinnie podczas objazdu Elżbiety II po krajach nadbałtyckich, przydał się królowej na siedem innych okazji, w tym na konne wyścigi w Ascot, otwarcie nowego skrzydła szpitala w Londonderry czy spotkanie z rolnikami w Szkocji. A to i tak niewiele, jeśli wierzyć niektórym z obserwatorów stylu Jej Królewskiej Mości, którzy zarzekają się, że w tym samym kapeluszu bywała nawet na 30 różnych imprezach.

Jeżeli królowa wkładała nakrycie głowy tylko raz, to znak, że się nie udało. – Na przykład kapelusz, który stworzyłem na obchody milenium – precyzował Frederick Fox, kapelusznik królowej od późnych lat 60. aż do roku 2002 i jeden z ulubionych modystów lady Diany, Hillary Clinton i Joan Collins. – Było mi bardzo przykro. Nie wiem, czemu i jak to się stało, że nie wyszedł – kajał się w jednym z wywiadów zdruzgotany Fox.

Wpis na podstawie mojego artykułu dla „Wysokich Obcasów” z 2017r. 

Zdjęcia: Mark de Jong i Richard Surman/ Unsplash

Słuchaj moich podcastów <TU>, komentarze czytaj na Facebooku <KLIK>, a ładne rzeczy, ładne miejsca i ładne stories oglądaj na Instagramie <KLIK>.

2 Komentarze

  1. Magdalena
    8 września 2022

    Będzie mi brakować tych cudnych broszek i torebek pod kolor!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz