Dekonstukcja, deformacja, performans. Do tego historia Łodzi i męska awangarda. Pięć najciekawszych kolekcji OFF Fashion 2026.

Moda, moda męska | 12 lipca 2026 | Brak komentarzy

Tym razem „Fire”. Czyli ogień jako temat przewodni kieleckiego konkursu. Ci, którzy luźniej trzymali się tego dość trudnego, jak się okazało, motywu, zrobili lepsze kolekcje. Wybrałem pięć. Przemyślanych, z – nazwijmy to – refleksją humanistyczną i współczesnych (o tym, dlaczego to ważne, za chwilę).

ALEKSANDRA WRÓBEL

W kolekcji De-finé wykorzystała materiały istniejące już w obiegu i zredefiniowała ich funkcje. Jednocześnie, jak mówi, jej celem było przesunięcie granic rozumienia mody i zadanie pytania: gdzie zaczyna się, a gdzie kończy ubranie.

„Jak niewiele trzeba, by zrobiło się ciekawie!”, orzekliśmy wspólnie z Michałem Szulcem i przyznaliśmy Oli w półfinałach maksymalną liczbę punktów, znużeni (przynajmniej ja; piszę za siebie) korowodem kolekcji jedna po drugiej odwołujących się do folkloru, etno, wsi, chłopomanii, Wiedźminów, pogan, klechd i giezeł. Których to odniesień – taka prawda – mam serdecznie dość.

Ludzie, mamy 2026 rok, nie serwujcie haftowanych płócien, białych śpiewów i wianków, jeśli nie macie na nie współczesnego pomysłu.

W dowcipnym projekcie Oli wykorzystana jest włóczka ze swetrów z szafy jej babci, z której powstały przeskalowane formy. Do tego kanistry (a propos ognia w temacie konkursu) i skrzynki znalezione w garażu. 

„Kluczowym momentem kolekcji jest proces prucia włóczki. W trakcie ruchu modela sweter stopniowo się rozpada, by stać się bazą kolejnego outfitu.

Projekt ukazuje ubranie w jego najbardziej elementarnej formie, a jednocześnie przekształca modę w wydarzenie — performans, sztukę i celebrację chwili oraz jej ulotności”, opowiada projektantka.

Aleksandra Wróbel ukończyła wydział Architektury Uniwersytetu Technicznego w Delft w Holandii, doświadczenie zdobywała w biurach architektonicznych w Kopenhadze, Tokio i Warszawie. Jej debiut modowy miał miejsce w finale OFF Fashion w 2024 roku. Projektowanie ubioru, jak przyznaje, stało się dla niej kolejną formą ekspresji, która pozwala łączyć piękno ludzkiego ciała, kompozycję, sztukę abstrakcyjną oraz performans.

Dodatkowo prowadzi podróżniczy podkast oraz organizuje autorskie podróże do Japonii, nastawione na „multisensoryczne doświadczanie przestrzeni”.

Magazyn Architektura-Murator wybrał ją jako jedną z 9 osób młodego pokolenia rewolucjonizujących przyszłość polskiej architektury.

OLIWIA MATLAK

„Wszystko jest jeszcze w procesie. Więcej będę mogła przedstawić, gdy napiszę pracę magisterską i zrobię sesje zdjęciowe skończonych realizacji we wrześniu”, tłumaczy mi Oliwia, zwyciężczyni imprezy.

Czytelnicy tego bloga już ją znają. Miała tu premierę swojej kolekcji (TU) i happeningu kolektywu Dysskont (TUTAJ).

W opisie konkursowych sylwetek czytamy: „Parallax jest eksperymentem konstrukcyjnym, którego punkt wyjścia stanowi zjawisko zmiany odbioru obiektu zależnie od przyjętej perspektywy. Całość opiera się na dekonstrukcji, warstwowości i przenikaniu detali. Projektantka odwraca procesy szycia, detale technologiczne, które zazwyczaj pozostają ukryte, eksponuje na zewnątrz, czyniąc z nich kluczowe elementy estetyki”.

„Szukając pretekstu do tworzenia kolekcji, która ma być moją pracą magisterską, zaczęłam się zastanawiać, co tak naprawdę lubię w projektowaniu. I nie jest to samo projektowanie, ale cały proces realizacji – konstruowanie, prototypowanie, szycie. Od zawsze naturalnie przychodzi mi tworzenie zdekonstruowanych, zniekształconych form, więc postanowiłam postawić przed sobą pytanie – skąd się to bierze? Przyszła bardzo prosta refleksja, że większość życia nie widzę poprawnie przez krótkowzroczność i astygmatyzm, a w zależności od tego czy patrzę na otoczenie w okularach, soczewkach czy bez korekcji widzę świat mniej lub bardziej zniekształcony i nie mam pewności, która opcja jest tą poprawną”. Co niżej podpisany, szczycący się nawet -6,5 dioptrii, rozumie aż nadto.

Oliwa wzięła na warsztat oczywiste formy i próbowała je zaburzyć, by odbiorca zastanowił się, czy to co widzi, jest takie, jakie mu się wydaje i czy widzi poprawnie. 

Prezydentka Kielc Agata Wojda wręcza nagrodę Oliwii Matlak

„Odsłaniam podszewki, ale też wyciągam na wierzch to, co zazwyczaj pozostaje pod podszewką lub zostaje usuwane np. zaszewki zszywane po stronie zewnętrznej, pozostawienie krajki w tkaninach. W tej kolekcji nie ma zbędnych dekoracji, odciągających uwagę od formy, wszystko wynika z zabiegów czysto konstrukcyjnych.

Próbuję znaleźć nowe rozwiązania. Daję się zaskakiwać w procesie tworzenia i po prostu poddaję się rzemieślniczej pracy. Nie znoszę otaczającej mnie bylejakości i tego, że coraz częściej koncepcja przeważa nad dziełem, które ma ją reprezentować”, mówi Oliwia.

DOMINIK ŻYŻA

„Ostatni zachód słońca” inspirowany jest Łodzią z przełomu XIX i XX wieku. A skoro Łódź i tamten czas, to i „Ziemia obiecana”, powieść Reymonta i jeden z najwybitniejszych filmów Wajdy (reżyser wracał zresztą później do miasta, by wspomnieć jego ostatni obraz „Powidoki” o Władysławie Strzemińskim, patronie tutejszej ASP, na której studiuje Dominik).

Projektantowi kibicuję od początku; zarówno na wcześniejszym OFFie jak i na zwycięskim dlań Responsible Fashion Awards, których byłem jurorem. Jego znak rozpoznawczy to akcesoria, buty w szczególności. Nimi właśnie zachwycił w tegorocznym konkursie w Kielcach.

Wracając jednak do Łodzi. „Brutalne mechanizmy kapitalizmu kształtowały tożsamość i tkankę miasta”, mówi Dominik. Stąd kolekcja łączy fascynację industrialną historią z jego – miasta – współczesnym obliczem.

„Gdy nad erą przemysłowców zachodzi słońce, miasto wkracza w konflikt powojennej rzeczywistości. Okres ten staje się metaforyczną nocą, która odbiera Łodzi jej świt, dynamizm i potęgę. Symboliczny mrok, który zapada nad Łodzią, oznacza nieodwracalny kryzys przemysłu włókienniczego, z którego miasto już nigdy w pełni się nie podniosło”.

Jak twierdzi Żyża, projektując sylwetki czerpał z architektury, dawnego bogactwa oraz z codziennego życia przemysłowej metropolii. 

Inspiracją stały się zarówno pałace fabrykantów i monumentalne zakłady, jak i ich detale, w tym żyrandole czy ornamenty kutych bram. 

„Przełożyłem je na język ubioru, balansując między elegancją końca XIX wieku, surowością industrialnej przestrzeni a minimalistycznym, współczesnym stylem. W akcesoriach wyraźnie widoczne są odniesienia do elementów fabrycznych, takich jak maszyny włókiennicze, dym”.

Paradoksalnie, clou kolekcji to malowany płaszcz. Jest elementem nieco odrębnego projektu artystycznego. „Pierwszym etapem było stworzenie prototypów z folii lustrzanej, które następnie sfotografowałem w przestrzeni miejskiej, by odbijały architekturę. Ostatnim krokiem było uszycie ubrań z zagruntowanego płótna i pomalowanie ich na podstawie wykonanych zdjęć. W ten sposób ubiór wchodzi w interakcję z miastem i staje się jego symbolicznym zwierciadłem”, opowiada projektant. Na tegorocznym OFFie zajął trzecie miejsce.

ROKSANA SENDECKA

Pokazywałem ją dopiero co TUTAJ. W Kielcach pokazała swoją zwycięską kolekcję z SAPU z marca tego roku.

„Intrygująca, pozornie tylko surrealistyczna OTHERED to kolekcja inspirowana historiami Johna Merricka – słynnego człowieka-słonia, o którym głośny (i świetny) film w 1980 roku nakręcił David Lynch, Edwarda Mordake’a, człowieka o „dwóch twarzach” w sensie dosłownym czy Quasimodo – niekształtnego olbrzyma z powieści Victora Hugo”, pisałem.

KONRAD WRYK

Kolekcja „Censored Tears” stanowi rozwinięcie koncepcji marki CENSORED (CNSRD). Jak wyjaśnia jej autor, inspiracją jest ukryta osobowość człowieka oraz sposób, w jaki przybiera on maski, by pokazać się otoczeniu w innym świetle i dopasować do społecznych oczekiwań. 

„Kolekcja ma również osobisty wymiar. Nawiązuje do estetyki, z którą od dawna się utożsamiam, lecz która nie zawsze spotykała się z akceptacją w moim otoczeniu. Metalowe elementy oraz konstrukcyjne detale pełnią nie tylko funkcję estetyczną, ale również symboliczną. Ich surowa forma, ostre krawędzie i industrialny charakter odzwierciedlają mechanizmy obronne, które ludzie budują wokół siebie, tworząc kontrast pomiędzy wrażliwością a pozornie twardą, ochronną powłoką”, klaruje Konrad.

Wryk studiował na krakowskiej SAPU. Jak mówi, projektowaniem odzieży zajmuje się od 17. roku życia. „Swoją wiedzę budowałem zarówno poprzez handel trudno dostępną odzieżą, jak i przerabianiem oraz renowacją ubrań z drugiego obiegu. Szczególnie bliska była mi praca z odzieżą vintage, gdzie łączę funkcjonalność z estetyką, nadając ubraniom nowe życie. Najlepiej odnajduję się w modzie męskiej, inspirując się odzieżą użytkową, codziennymi formami oraz awangardowym podejściem do konstrukcji”, opowiada Konrad.

Dyrektorem Festiwalu OFF Fashion jest Artur Wijata, a sponsorem głównej nagrody – Miasto Kielce. Od kilkunastu lat mam przyjemność być jurorem, a mój blog – partnerem medialnym tego wyjątkowego wydarzenia.

Wytęż wzrok i znajdź pana redaktora

Zostań moim Patronem (TUTAJ), by otrzymać dostęp do odcinków deluxe, tj. rozszerzonych, moich podcastów, a także do odcinków specjalnych i nigdzie nie publikowanych oraz do newslettera.

Słuchaj moich podcastów <TU>, komentarze czytaj na Facebooku <KLIK>, a moje włoskie życie, ładne rzeczy, ładne miejsca i ładne stories podglądaj na Instagramie <KLIK>

Podoba Ci się ten artykuł? Cenisz moją pracę? Zaproś mnie na kawę. Lub na co innego w Suppi. Warianty znajdziesz TU.

Dodaj komentarz