Walka o pierwszy rząd

1 row

Sprawa jest poważna. Chodzi o miejsca w  pierwszym rzędzie na pokazach mody. Nie każdy ma szansę dosiedzieć na nich późnej starości. I na nich umrzeć, jak stało się to udziałem nowojorskiej filantropki i bonvivantki Zeldy Kaplan. Oraz jak życzyłaby sobie tego Suzy Menkes; no, przynajmniej jak życzyła sobie w jednym z wywiadów.

W Polsce na pokazie mody umrzeć można ze stu powodów, głównie z nudów, ale na pewno nie przez zasiedzenie. Walka o najlepszą miejscówkę jest zawzięta i nikt nie może być pewien, czy się na pierwszy rząd załapie. Kontrolowany przydział miejsc, karteczki z nazwiskami, przepaski vip, czy wytrenowana obsługa na nic się zdadzą, gdy przyjdzie się zmierzyć z ludzką determinacją.

Oto na ostatnim pokazie Macieja Zienia byłem świadkiem, jak redaktor znany z bywania na wieczornych wydarzeniach w porannych pantoflach, przypuścił szturm na pierwszy rząd po tym, jak wskazano mu miejsce w rzędzie trzecim. Korzystając z nieuwagi obsługi, rzeczonymi kapciami zaparł się wykładziny, demonstracyjnie zrzucając kartkę z nazwiskami pewnej kontrowersyjnej stylistki oraz jej przyjaciółki aktorki. Pokrzywdzone tułały się bezdomne przez kwadrans.

Podczas najnowszego pokazu Joanny Klimas było jeszcze mocniej. Wzięta kostiumografka została właściwie zrzucona z krzesła przez męża niegdyś znanej aktorki. Która rzekomo miała się lada moment pojawić. Pokaz w zasadzie już trwał, ale kostiumografka zdana została na łaskę jej koleżanek w innej części widowni. A aktorka? Jak to nierzadko się zdarza, przyszła na pokaz po jego zakończeniu.

Największy dramat, jak sięgnąć pamięcią, przeżyli jednak goście jednego z łódzkich pokazów Maldorora. I to z winy samego projektanta. Oto krzesła, fotele, a nawet jakiś szezlong ustawiono po środku sali. Bywalcy pokazów uznali, że prezentacja odbędzie się wokół nich i zabijając po drodze jakich pięć osób, a raniąc kolejnych piętnaście, dopadli siedzisk. Wśród nich – blogerzy, w tym ten z pamiętną czarną firanką na głowie. I jakaż rozpacz nastała, jakimiż spazmami Łódź wytrzęsło, gdy okazało się, że pokaz ma formę żywej wystawy i modele podeprą ścianę, zamiast rączo okrążyć widownię!

Żeby nie było, że takie rzeczy mi się tylko wydają, o podzielenie się doświadczeniami poprosiłem zawodowców trudniących się sadzaniem ludzi. Powiem krótko: przykro było słuchać. „Proszę pana, ja od trzech miesięcy gram w „Barwach Szczęścia” i na tym zakończmy dyskusję” – usłyszał pierwszy. „Tak, to ja” – usłyszał drugi od pewnego playboya z lat 90., na pytanie: „przepraszam, czy mam przyjemność z Chantal Thomas”, gdyż to dla owej francuskiej projektantki zarezerwowane było miejsce, na którym bawidamek usiadł. Inne przykłady aż wstyd podawać.

Ale cóż. Pierwszy rząd to prestiż. Władza, szansa na pokazanie się w transmisji na Plejadzie, lawinę buziaczków od bankietowych znajomych oraz próbkę kremu od sponsora makijaży w zawieszonej na oparciach pierwszego rzędu papierowej torebce. Jakby co – sumienie nie pozwoliło mi tego kremu otworzyć. Czeka na Ciebie, Joasiu Horodyńska. To ja podsiadłem cię na ostatnim pokazie Łukasza Jemioła. Nie miałem wyjścia, bo ktoś podsiadł mnie. Wybacz.

 Felieton ukazał się w Fashion Magazine #44

23 Komentarze

  1. Laura
    13 czerwca 2013

    Uwielbiam !!

    Odpowiedz
  2. Erykah La Rocca
    14 czerwca 2013

    nooooo uzależnia mnie Pan swoimi tekstami :)
    No ale to co? jak stanę się słynną blogerką, nawet bez czarnej firanki, to znaczy, że siadać tylko w ostatnim rzędzie???
    Pozdrawiam ciepło, przetekst! :)

    Odpowiedz
  3. normalnie_potwór
    14 czerwca 2013

    Nie no, Nasz Człowiek w pierwszym rzędzie! puchniemy z dumy! Czujemy się jakbyśmy to my sami tam zasiadali., niewaażne, że podsiadł pan Hordyńską..w naszym imieniu Pan podsiadał! na koniec: MZ schudł. /limit komplementów na czerwiec wyczerpany ;)

    Odpowiedz
  4. Jacek Kłak
    14 czerwca 2013

    :) chyba się otworzyła jakaś puszka Pandory ostatnio…a ja do dam swoją anegdotę. Historia dotyczy 3 edycji Fashion Week w 2010. Wprowadziliśmy system pasków kodowych aby sprawdzający na monitorze mógł w razie czego sprawdzić czy Chantall Thomas to ona czy jakiś farbowany Tomasz z Kłodzka. Paski kodowe (personalizacje tzw) nadrukowywano w recepcji przy wydawaniu badga. Konsternację wywołała znana aktorka i piosenkarka nie do końca chyba jednak znana młodzieży -gdy pojawiła się bez badga .Na pytanie o badge odpowiedziała ochronie: moja twarz jest moim badgem :) Zostało u nas to powiedzenie od tamtej pory .
    Ale zjawisko to powszechne nie tylko u nas ale w innych stronach świat tylko czasami różni się elementami ekspresji >przed moskiewskim pokazem Thierry Muglera na który do sali na 1500 miejsc przyszło 4 tyś moskwiczan z czego 1000 bardziej zaradnych weszło bokiem dając tu i ówdzie coś w łapkę ochronie otwartej na takową propozycję .Oczywiście dla tych z zaproszeniem brakło miejsc. Wzburzeni którzy tłumnie czekali na wejście do sali odwracali się na pięcie wygrażając interwencji uzbrojonej ochrony lub co gorsza- dosłownie krzycząc „krysza to załatwi” . Dla jasności :Krysza=parasol co w rosyjskiej wersji znaczy mafia. Czekają nas ciekawe czasy. Ciao. JK

    Odpowiedz
  5. Piotr Kiljański
    14 czerwca 2013

    Jacku, pokaz o którym mówisz przeszedł do historii ploteczek branży:) Moskiewska specyfika „załatwiania” jest w każdej branży taka sama;)

    Tak poważnie, na eventach na świecie zauważyłem 2 prawidłowości by uniknąć konfliktów. Miejsa numerowane oraz złamanie systemu prostego catwalkowego czyli widownia rozsadzona na wyspach. Pierwszy sposób się sprawdza np w Paryżu drugi zauważyłem że jest stosowany coraz częściej w Londynie. Nowy York natomiast skupił się ostatnio na pokazach boxowych w formie prezentacji na box (postumenty) (tak jak Maldo przy pokazie poprzedzonym słowami „nie będzie pląsów”). Nie ma złotego środka i nigdy nie będzie.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Jacek Kłak
      15 czerwca 2013

      My rozważamy trzeci model pokazu czyli jeden rząd wzdłuż wybiegu który zadowoli wszystkich-najlepiej na trasie A2 z Wawy do Łodzi:)

      Odpowiedz
      • j.o.b
        19 czerwca 2013

        modelki będą potrzebowały bardzo wygodnych butów, ale pomysł zacny ;)

        Odpowiedz
  6. Dominika
    14 czerwca 2013

    Zdecydowanie najlepsza ekipa zajmująca się usadzaniem gości to chłopcy z BlackTie. Nie raz widziałam ich w akcji i widać ich zaangażowanie, a fakt sama byłem faktem jak jeden pseudo celebryta walczył o miejsce. Żenujące!

    Odpowiedz
    • Iras
      17 czerwca 2013

      Niestety BlacTie stac tylko na taki PR? zenujace…

      Odpowiedz
  7. J.
    14 czerwca 2013

    Mam takiego znajomego, który jak udało mu się wepchnąć do pierwszego rzędu to nawet robił zdjęcia tylko po to, żeby udowodnić, że tam siedział, kiedy my zajmowaliśmy jakiś czwarty. A jak raz ktoś go stamtąd wyrzucił to stwierdził, że to koordynator obsługi sali go nie lubi, a nie że mu się to po prostu nie należy. Żadna znana postać, po prostu wydaje mu się, że jest wielkim celebrytą, bo kiedyś pozował dla jakiegoś fotografa z Warszawy, który podobno jest najbardziej popularny w Polsce, a nikt o nim nie słyszał. Pamiętam jeszcze jak podczas którejś edycji FW słyszałam, że jedna z ‚top modelek’ z TVNu wyjechała do Warszawy, bo jej stylistę wysłali do jakiegoś dalszego rzędu. Ogólnie to te wszystkie historie z walką o pierwszy rząd są nawet zabawne, ale to raczej taki śmiech przez łzy.

    Odpowiedz
  8. M 61
    14 czerwca 2013

    elegancko :)

    Odpowiedz
  9. Piąty Dzień Tygodnia vol. 28 | Never Ending Freestyle Voguing
    14 czerwca 2013

    […] Walka o pierwszy rząd […]

    Odpowiedz
  10. Joanna Misztela
    14 czerwca 2013

    Tu wpis w podobnym duchu po pokazie Simple… http://www.pusto24.pl/2013/06/12/celebrytom-z-eventow-nalezy-sie-natychmiastowa-eksterminacja-relacja-z-pokazu-marki-simple/
    Szkoda, że mają miejsce takie akcje… ale chyba nie jesteśmy specjalnie zdziwieni.
    Ostatni pokaz Kupisza – też nie był elegancki. Dzielił wręcz ludzi na klasy…
    A to, że nagminnie ktoś kogoś podsiada… ja kiedyś nie miałam gdzie zaprosić jurorów, bo pseudo projektanci z przyjaciółmi uznali, że mimo iż nie potwierdzili przybycia pierwszy rząd im się należy :)
    Mało tego… kiedyś będąc jurorem nie miałam gdzie usiąść :)))

    Odpowiedz
  11. Ela
    14 czerwca 2013

    Szezlong,pardon!A tekst ś
    wietny.

    Odpowiedz
  12. Małgorzata Dębek
    15 czerwca 2013

    Michał, absolutnie jestem Twoją fanką! Sama zwykle na pokazach zajmuję miejsca w ostatnich rzędach, aby mieć całościowy ogląd wydarzenia. To, rzeczywiście, robi wrażenie; nie tylko z punktu widzenia mody, ale także od strony socjologiczno-społecznej ;).
    Do zobaczenia na następnym Fashion Week! …i czekam na Twoje kolejne felietony…

    Odpowiedz
  13. Ste
    17 czerwca 2013

    Generalnie ma pan poczucie humoru, ale te teksty są tak oderwane od życia a czasami tak złośliwe że wyglądają jak napisane przez łzy kompleksów. Może czas zacząć pisać coś pozytywnego. Proszę mi wierzyć, wtedy los nagrodzi

    Odpowiedz
  14. wierny gość
    20 czerwca 2013

    O problemie z siadaniem w pierwszym rzędzie napisze Korwin Piotrowska w najbliższym Wprost, które w kioskach w najbliższy poniedziałek. W ten sposób Michał – za pomocą plagiatu intelektualnego (chyba, że jego blog jest prowadzony na zasadzie creative commons) – wraca do swego dawnego miejsca pracy. Fajnie historia się kołem toczy

    Odpowiedz
  15. Annie Hall
    1 sierpnia 2013

    żenujące. to bicie się o pierwszy rząd. a znane polskie powiedzenie mówi: ostatni będą pierwszymi (śmiech) ps. pozdrowienia dla Pana Krzysztofa Łoszewskiego;-) Lena.

    Odpowiedz
    • Moniaa
      26 stycznia 2014

      Nie znane polskie powiedzenie, a biblijny cytat;)

      Odpowiedz
  16. Dziewięć kroków, by zostać dziennikarzem mody. I jeden, by zostać modowym blogerem | Michał Zaczyński Blog
    14 sierpnia 2013

    […] 8. Zawalcz o kartkę z własnym nazwiskiem na widowni pokazu. Jeśli nie znajdziesz, okupuj krzesło i przeciągaj strunę tak długo, aż ekipa sadzająca gości skapituluje. Uwaga, pokazy mają godzinne opóźnienia, więc przyszykuj się na długą batalię (jaką obrać strategię przeczytasz tu: http://michalzaczynski.com/2013/06/13/walka-o-pierwszy-rzad/) […]

    Odpowiedz
  17. Porządek siedzenia lub sadzania, jak kto woli | TheChoices - Fashion Blog
    19 września 2013

    […] i co więcej nie ma najmniejszego zamiaru go opuścić. Fantastyczne opisał to Michał Zaczyński tu […]

    Odpowiedz
  18. thespoiledqueen
    11 kwietnia 2014

    W ubieglym roku podczas Toni&Guy fashion week w Budapeszcie, niektore osoby zdjely kartki z nazwiskami i same sie usadowily w pierwszym rzedzie. Jak sie okazalo, kilkoro dziennikarzy modowych nie mialo gdzie siedzic, bo reszta rzedow byla zapelniona..Ciekawe co bedzie sie dzialo w tym roku, po rozmowie z organizatorami wnioskuje, ze selekcja bedzie dosc ostra.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz