W roli ofiary / trzy lata później

Moda | 27 września 2013 | 87 komentarzy

Aktualizacja: 22 kwietnia 2016 

Jedynie w siedmiu na półtora tysiąca szwalni radykalnie poprawiono bezpieczeństwo. Firmy odzieżowe w większości nadal nie wiedzą, kto oraz gdzie szyje ich ubrania i z jak pozyskiwanych surowców. My – klienci – nie wiemy natomiast, czy kupując ich T-shirty nie sponsorujemy wyzysku, niewolnictwa i Państwa Islamskiego. Mija trzecia rocznica największej w historii współczesnego przemysłu odzieżowego katastrofy.

24 kwietnia 2013 roku pod gruzami fabryki Rana Plaza w Bangladeszu zginęło ponad 1130 osób szyjących nam ubrania. Jednym ze zleceniodawców był polski koncern LPP z jego marką Cropp oraz dziesiątki zagranicznych sieciówek.

Katastrofa w Rana Bangladesz

Czy coś zmieniło się od tamtego czasu? Tak, całkiem sporo. Na rynku odzieży, wartym obecnie 1,3 biliona dolarów, zaczęto myśleć o zrównoważonym rozwoju, warunkach pracy w fabrykach, przejrzystości łańcucha dostaw i tym podobnych zagadnieniach wcześniej ignorowanych.

Niestety, tylko część firm owe myślenie przekuła na konkretne działania. W kwestii samej Rany, wszystkie szyjące tam firmy, z najdłużej ociągającym się Benettonem włącznie, podpisały stosowne porozumienia na rzecz wypłaty odszkodowań ofiarom i ich rodzinom, poprawy bezpieczeństwa w szwalniach, kontroli bhp i podwyżek płac. Większość z nich nie zrobiłaby tego, gdyby nie nacisk organizacji społecznych i konsumenckich, co pokazuje, że także my, zwykli klienci, możemy mieć realny wpływ na politykę wielkich koncernów.

Rodziny ofiar i ranni w katastrofie otrzymali łącznie ponad 32 miliony dolarów (zarówno w formie pieniężnej, jak i np. pomocy medycznej). Blisko 1,6 tysięcy azjatyckich fabryk skontrolowano; wykryto w nich ponad sto tysięcy (!) różnego rodzaju zagrożeń, w miarę jak KAŻDA z nich została uznana za wysoce niebezpieczną.

Jednak jedynie siedem z nich w pełni dostosowało się do pokontrolnych zaleceń.

W niemal trzy lata od zawalenia się Rana Plazy, 48% wszystkich ocalałych jest dziś bezrobotnych. Co najmniej połowa z nich nie może podjąć pracy ze względów na odniesione obrażenia, co trzeci z nich zaś nie czuje się na siłach psychicznie. Obie te grupy są praktycznie wrakami ludzi, a w konsekwencji ich rodziny nierzadko klepią skrajną biedę.

Prawa pracownicze i prawa człowieka nadal nie są respektowane, mimo obietnic rządu Bangladeszu. Znów możliwość zakładania związków zawodowych przez pracowników jest ograniczana. Tamtejsza kultura biznesowa, oparta na systemie kar, działa w najlepsze – szefowie mogą zastraszać i poniżać podwładnych bez ponoszenia za to konsekwencji. Szczegółowy raport organizacji Clean Clothes znaleźć można TU.

Katastrofa w Bangladeszu przyczyniła się jednak do wzrostu świadomości dotyczącej samej ekologii i przyspieszyła działania na jej rzecz wielu firm. Konkrety? Wspierana przeze mnie inicjatywa Fashion Revolution wraz z Ethical Consumer przedstawiła właśnie pierwszy „Indeks Transparentności Mody”, który wziął pod lupę 40 wielkich światowych marek. Najbardziej przejrzysty łańcuch dostaw ma Levis (zyskał 77 na sto punktów), fatalnie wypadają marki luksusowe pokroju Chanel czy Hermes. Zważywszy jednak, że ich ubrania i dodatki produkowane są niemal wyłącznie w Europie, pod pewnymi względami (choć już nie np. pozyskiwania samego surowca jak skóra, wełna czy jedwab) stanowią oddzielną kategorię.

Zaledwie pięć marek (H&M, Levis, Adidas, Nike i Converse) upublicznia listę swoich podstawowych dostawców, dwie (H&M i Adidas) – także drugorzędnych. Połowa marek nie kontroluje (lub się do tego nie przyznaje) źródła pochodzenia m.in. bawełny. A to ważne nie tylko ze względu na warunki jej uprawy i zbierania (vide: zmuszane do tego dzieci w Uzbekistanie), ale tego, kto pozostaje właścicielem pól. – Skąd mamy wiedzieć, czy kupując T-shirt nie wspieramy terrorystów z Państwa Islamskiego, które przejęło ¾ upraw bawełny w Syrii? – pytają autorzy raportu, z którego pełną wersją można zapoznać się TU.

***

Trzy lata temu dołączony poniżej wpis był jednym z najczęściej komentowanych i udostępnianych. Bezpośrednio przyczynił się zmiany stanowiska LPP i przystąpienia go do zawartego przez kilkadziesiąt światowych firm porozumienia, mającego na celu poprawę warunków szycia ubrań w Bangladeszu. Dziękuję czytelnikom oraz mediom, które go nagłośniły, a także dziennikarzom, blogerom, projektantom, stylistom i – ogólnie – ludziom związanym z branżą mody, którzy podpisali zainicjowany przez „Ultrażurnal” list otwarty do LPP i wspierali mnie. Pokazaliśmy, że nasz głos się liczy. LLP ugięło się i przystąpiło do stosownego porozumienia. Ale to nie oznacza, jak wiemy, końca walki. Firmom odzieżowym nie możemy odpuszczać i nadal musimy uważnie patrzeć im na ręce.

Michał Zaczyński

Prawda jest taka: polska firma przyłożyła rękę do wyzysku, który kosztował życie ponad tysiąca stu osób. I ma to w dupie. Kilku cyników z jej zarządu śmieje się prosto w twarz rodzinom ofiar i tym nielicznym ze swoich klientów, których cokolwiek to obchodzi.

 

Bo prawda też jest taka, że ich nie obchodzi. Kupują t-shirty za 22, 90 złotych, swetry za 49 złotych, rękawiczki za 17, 90 złotych i ani myślą z tego zrezygnować. Niska cena jest dla nich całkowitym usprawiedliwieniem, więc nie będą sobie zaśmiecać sumienia jakimiś rozterkami, jakimś Bangladeszem.

O LPP to mowa. I o was, drodzy Państwo. Metki marki Cropp, należącej do LPP, już wiosną znaleziono w ruinach Rana Plaza, fabryki – więzienia, w którym zginęło małe miasto ludzi, głównie kobiet.

To, że osierociły kolejne małe miasto dzieci, jest zapewne dla was, tak samo jak i dla LPP, żałosną demagogią, więc tego wątku nie będę kontynuował. Ale do końca września polski konsument nie zrobił nic, by wywrzeć nacisk na firmę.  Nawet teraz, kiedy lekceważące stanowisko LPP w sprawie sweatshopów na pierwszej stronie opisał najważniejszy dziennik w naszym kraju, „Gazeta Wyborcza”. Żadnego protestu, żadnej dyskusji. Polski konsument to  bezmyślna, bezrefleksyjna masa. Roszczeniowa tylko wtedy, gdy mu się koszulka w praniu skurczy, albo odpadnie guzik. I tą masą jesteście wy.

Ale trzeba przyznać, że człowiek mody – z nielicznymi wyjątkami – nie jest lepszy. Redaktorzy, dziennikarze, blogerzy, styliści. Wasze nadęte ego, wasz galopujący materializm i głupi snobizm zwolnił was z działania. I myślenia. Choć raz moglibyście zrobić coś, co przeczyłoby opinii o próżności naszego zawodowego środowiska. Więc proszę, zróbcie.

Zarząd LPP wystosował w maju, po miesiącu od tragedii, pismo otwarte. Do tej pory można je znaleźć na stronie internetowej firmy. To pismo jest bezczelne. Nie ma w nim przeprosin, obietnic poprawy, tylko kontrargumenty i stawianie siebie w roli ofiary.

Absolutnie nie twierdzę, że LPP ponosi winę za katastrofę. Że miała jakiekolwiek złe intencje. Wybrała jednak złego dostawcę – kontrahenta, który zlecił w feralnej fabryce produkcję. I który ignorował wszystkie ostrzeżenia co do stanu obiektu. Bo tej katastrofie można było zapobiec. Ten błąd powinien zostać naprawiony. Inne koncerny i marki odzieżowe, dla których szyje się w Bangladeszu (M&S, Calvin Klein, Primark, Mango, Inditex, Tesco i ponad 60 innych) podpisały porozumienie na rzecz polepszenia warunków pracy w tym kraju. Płacą odszkodowania, zrzucają się na BHP, zwiększają bezpieczeństwo, kontrolują. Poczuły się do odpowiedzialności. Polska firma tego nie zrobiła. Nadal „bada możliwości”. Chciałbym, by wreszcie je zbadała i zmieniła zdanie.

Tak długo, jak firma sama będzie czuć się ofiarą tej katastrofy, nie mam zamiaru kupować czegokolwiek Cropp, ani żadnej innej marki LPP – dla siebie, czy na prezent. Nie widzę też już powodu, by być dumnym, że mamy w Polsce tak zamożną, silną w całym regionie Europy Środkowej i Wschodniej firmę, która skutecznie potrafi konkurować ze światowymi sieciówkami. Przy zyskach ponad 350 milionów złotych netto w 2012 roku, LPP to obecnie żaden dla mnie powód do dumy.

Katastrofa w Rana Bangladesz 2

 

 

Fot: Libcom.org

87 Komentarze

  1. kk
    27 września 2013

    Prowadzę małą polską firemkę, która produkuje akcesoria, ubranka i dodatki dla dzieci. Stawiam na jakość tkanin i szycia, nie tnę kosztów. Co chwilę dostaję „miłe” uwagi od znajomych, którzy mi przypominają o wysokich cenach produktów. Jak grochem o ścianę opowiadam o szwalni, w której kilkanaście pań z precyzją, w godnych warunkach szyje. o tkaninach produkowanych w normalnych warunkach. To się nie liczy – nawet dla tych zarabiających nieźle – najważniejszy jest fakt wysokiej ceny i alternatywy na Allegro z metką made in asia. Na szczęście są Klienci, dla których jest ważna jakość produktu i godziwa praca ludzkich rąk – dlatego mój biznes ma sens.

    Odpowiedz
    • familyinblack
      28 września 2013

      kk, mam dokładnie tak samo jak Ty. I też takie komentarze, i też taki światopogląd.
      Wciąż jednak mam nadzieję, że polskie myślenie zmieni się, że świadomość będzie większa, dzięki czemu nie cena końcowa, ale droga do końcowego produktu będzie miała znaczenie.
      Żałuję tylko, że w mediach wcale o tym głośno nie jest, że tak jak jest napisane w tym wpisie: blogerzy i znane twarze ze świata mody niewiele z tym tematem robią, a mogłyby zdziałać naprawdę sporo…

      Odpowiedz
    • m
      28 września 2013

      Mam podobne doświadczenia. W swoich projektach dbam o każdy najdrobniejszy szczegół, dbam także o ludzi, którzy dla mnie pracują, czego efektem jest cena wyrobu. Niestety to ona gra tu główną rolę i wątpię, żeby kiedykolwiek to się zmieniło. W przeciwieństwie do Ciebie czasami zastanawiam się, czy ten biznes naprawdę ma sens.

      Odpowiedz
    • Ignacy Wrzesiński
      29 września 2013

      Prowadzę również małą firmę produkującą skarpetki ..na podstawie własnego wzoru zastrzeżonego w UP ..i nie jestem w stanie konkurować z azjatycką produkcją wytwarzaną w warunkach wyzysku oraz dumpingu cenowego ..Państwo chroniąc własny potencjał wytwórczy oraz tzw .rynek pracy .powinno powstrzymać import z wspomnianego azjatyckiego obszaru wyzysku ..gdyż wraz z importem towarów importujemy bezrobocie …

      Odpowiedz
      • czytelnik w drodze
        13 października 2013

        Z tego co mi wiadomo ten import z chin do PRL trwał od lat 70-tych a w RP III tylko wzrósł. Jakie rządy wybiera się, takie się ma. Nauczeni jesteśmy w tym kraju „to on jest zły, to system jest zły, a ja pokrzywdzony”. To, że wybierać nie ma w czym to co innego. ale można powiedzieć czego się chce. Aby to zrobić trzeba wiedzieć czego się chce i patrzeć jakie to ma konsekwencje dla innych. Do brania udziału w głosowaniu jestem uprawniony od 2003 roku. Staram się to robić świadomie od ostatnich wyborów. PiS miało lepszy program niż PO :P ale skoro głosuje się na dobrze skrojony garnitur i uśmiech to się tak ma co jest.

        Odpowiedz
      • jkm
        10 listopada 2013

        z całym szacunkiem dla Pana pracy i zakładu, komentarz nie ma nic personalnie to tej firmy, ale Polacy są mistrzami dumpingu socjalnego i obniżania kosztów własnej pracy i tworzenia nieuczciwej konkurencji i to nie tylko w Polsce… Chodzi o to , że jak nam jest dobrze to można a jak już nam niedobrze to już nie można….

        Odpowiedz
    • Konsument
      1 października 2013

      Przykro mi, ale sprawa jest prosta. Szwaczki mają wybór pracy w takich warunkach, albo braku pracy. Jeśli wybierają taką pracę, to znaczy że poza nią mają jeszcze większe piekło, ale Ciebie to drogi autorze artykułu, nie obchodzi.

      Narzuć urzędowo wyższe koszty pracy a część z tych pracowników pójdzie na bezrobocie (popyt spadnie). Ale co Cię to obchodzi, nie będziesz oglądał niewygodnych obrazków i myślał jakie to masz sumienie czyste.

      Odpowiedz
      • Kamil
        1 października 2013

        Teraz jak juz nie zyja to na ch… im praca?
        Ktos je zatrudnil, ktos mial zapewnic odpowiedni stan techniczny budynku. Nie zyjemy do cholery w Lodzi w XIX w.

        Odpowiedz
      • buahahaa
        1 października 2013

        to trzeba bylo glosowac na partie, ktora chce obnizenia lub nawet zlikwidowania wszelkich kosztow pracy, zebyscie mogli konkurowac z azjatami. teraz bedziecie marudzic, a pewnie czesc nawrt na wybory nie poszla. macie nauczke zeby nie glosowac na socjalistow…buahahaha

        Odpowiedz
    • anka
      3 października 2013

      Jeśli ludzie nie mają pieniędzy (a w tym kraju NIE MAJĄ PIENIĘDZY – pomijających tych przy korycie), to jak mają kupować drogie ubrania?? Nawet gdyby chcieli wesprzeć te szwaczki, nawet gdyby bardzo im się te wyroby podobały, to po prostu ICH NIE STAĆ i idą po to, co najtańsze, żeby mieć jeszcze za co dzieciakom obiad ugotować.

      Odpowiedz
      • michalzaczynski
        3 października 2013

        Szanowna Pani,
        czy ludzie, o których Pani pisze, kupują kilka T-shirtów miesięcznie w galeriach handlowych? Mnie się zdaje, że tego nie robią.

        Odpowiedz
  2. dombiel
    28 września 2013

    daj namiary na siebie, chcę coś u ciebie kupić

    Odpowiedz
  3. Maria Huma
    28 września 2013

    Pracownicy w Bangladeszu wciąż walczą o godną płacę i bezpieczne warunki pracy. POMÓŻMY IM.

    Podpiszcie się pod apelem na stronie http://cleanclothes.pl/petycja37_godna_placa_dla_wszystkich_.html.

    Podpisy zbieramy w 17 krajach europejskich i Azji. Chcemy zdobyć naprawdę dużo podpisów – około miliona. Apel przekażemy rządom krajów azjatyckich (m.in. Bangladeszu), europarlamentarzystom, a także największym europejskim firmom odzieżowym.

    Odpowiedz
    • Art
      1 października 2013

      nie no w Polsce ludzie pracuja za super kase – załosne

      Odpowiedz
  4. marcin
    28 września 2013

    Michale posługując się Twoim jezykiem uwazam, ze jesteś zwykłym prostaczkiem.
    Jak można ludzi wyzywać od bezmyślnej masy !?
    Przemawia przez Ciebie brak zrozumienia i bezmyślność.
    Pamietaj bowiem, że w naszym kraju jakieś 40% ludzi zarabia poniżej średniej krajowej lub zwyczajnie minimum socjalne, zyje z zasiłków i pomocy różnych instytucji. Tych ludzi ledwo stac na tshirt z reserved czy cropp. Nie stac ich na wiecej. I tych właśnie obrazasz ? To jest dopiero bezmyślność i ciemna masa ktora w zyciu wiele ma dzieki rodzicom i przypadkowi.
    Nie bronie LPP. Sam tam nie kupuje. Ale denerwuje mnie taka bezmyślna nagonka i robienie kozła ofiarnego jak McD za otyłość Amerykanow.
    Cos za cos. Pewnie sam właśnie masz na sobie masę produktów, ktore wyprodukowane zostały przy narażeniu zdrowia, zycia czy godności.
    Nie masz najnowszego smartfona w reku ? Nosisz Adidasy czy buty z CCC ? Masz w domu tv Samsunga czy LG ?

    Odpowiedz
    • Lilly
      28 września 2013

      sporo racji w tych słowach. już widzę red. Zaczyńskiego biegnącego na pomoc wszystkim trującym się chemikaliami i metalami ciężkimi – chociażby poprzez bojkot firm produkujących wszelkiego rodzaju smartphony, tablety czy nawet komputery… hipokryzja nade wszystko! czy armani się aby nie poplami? (to żarcik tylko taki, nie posądzam red. Zet o markowe garniaki!)

      PS: od LPP i tym podobnych nie kupuję od długiego już czasu. wystarczy czytać metkę i mieć jako taka świadomość – a nie podnosić larum dopiero wtedy, gdy temat stanie się medialny, bo gazeta napisze na 1szej stronie! nie bronię ich! ciekawi mnie tylko, kto się szykuje do hurtowego zakupu akcji…

      Odpowiedz
    • Refleks
      28 września 2013

      Ci co zarabiają poniżej średniej, mogą kupować ubrania w second handzie, taniej niż w LPP a dużo lepszej jakości.

      Odpowiedz
      • Ello
        28 września 2013

        Toś chyba dawno w lumpeksie nie był. Ceny bywają takie jak w sieciówkach na wyprzedażach

        Odpowiedz
      • DropDeadFred
        28 września 2013

        a ubodzy jeść u Św Alberta. w końcu też ciepłe żarcie i za darmo.

        Odpowiedz
      • Maria Antonina
        28 września 2013

        I niech jedzą ciastka.

        Odpowiedz
      • kajka
        24 kwietnia 2014

        Idealna odpowiedź :) Nawiązując do cen w sh. trzeba dobrze szukać a nie mówić, że wszędzie drogo. Znam miejsca, w których można kupić jedną sztukę za 1 złoty. Wystarczy mieć otwarte oczy. Dlatego moja szafa pęka w szwach.

        Odpowiedz
      • mig
        25 kwietnia 2014

        bubleksy są wstrętne.

        Odpowiedz
    • MarioBros
      30 września 2013

      Co za populizm!!! Ludzie którzy mają problemy finansowe i kupowanie w Reserved. Człowieku gdzie Ty żyjesz ze społeczeństwa nie znasz! Ktoś kto dostaje zasiłek niby kupuje tshirt za 39-49zł?

      Przecież tu nie ma mowy o tym zeby chinczyk czy hurtownik na bazarze sprzedający tanie ciuchy myslał odpowiedzialnie.

      Tu jest mowa o duzej firmie, który ma spory zysk i która mogłaby się jednak postarać.

      „Ludzi dzisiaj nie stać na drogi chleb dlatego kupują tańszy w Almie” – taki jest sens twojej wypowiedzi.

      Odpowiedz
    • czytelnik w drodze
      13 października 2013

      red. Zaczyński gdybym wiedział, że tyle osób Cię zjechało, to wcale nie komentowałbym tej kwestii.

      Odpowiedz
      • czytelnik w drodze
        13 października 2013

        Za chwile red. Zaczyński napisze „Polacy obudźcie się, źle się ubieracie, patrzeć smutno”. Niech w sklepie np. Cropp H&M będzie dostępna osoba, która powie co i jak założyć i posłuchaj jej źle ubrany polaku, bo wie lepiej a w ten sposób zmniejszy się bezrobocie. Zamiast kotleta kup sobie coś modnego, z głodu jeszcze nikt się nie z…rał i w ten sposób unikniesz wyrzucania jedzenia, bo ludzie w Afryce głodują wiec mentalnie połączysz się z nimi :) mV :) Vm

        Odpowiedz
    • Snowy
      13 maja 2016

      Har gjort efter denna tut på två kort som gjorts i helgen!Tack så mycket för att du delade med digreintV!kramen Anna

      Odpowiedz
  5. Wiola
    28 września 2013

    No tak, ja też już do tych sklepów długo nie zajrzę. A pod powyższym tekstem podpisałabym się bez namysłu. Myślę, że konsumpcjonizm w takim wydaniu w jakim go mamy spłyca jakość życia do maksimum.

    Odpowiedz
    • sernik z pieprzem
      29 września 2013

      Zwlaszcza, ze jakies 90% szmat z lumpeksu pochodzi z tych wrednych i wyzyskujacych sieciowek…

      Odpowiedz
      • normalnie_potwór
        29 września 2013

        ale nie z LPP ;)

        Odpowiedz
  6. Zuzia
    28 września 2013

    Kilka miesięcy temu, po kolejnych komentarzach „za drogo”, napisałam post, intensywnie lajkowany i komentowany. Co z tego, co „moja” grupa odbiorców. Nie wierzę, że z takimi samymi komentarzami spotkałabym się na jakimkolwiek bazarku, gdybym próbowała forsować swoje zdanie – https://www.facebook.com/photo.php?fbid=568500286522310&set=pb.167822653256744.-2207520000.1380356299.&type=3&src=https%3A%2F%2Ffbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net%2Fhphotos-ak-ash4%2F1064545_568500286522310_926490146_o.jpg&smallsrc=https%3A%2F%2Fscontent-b-cdg.xx.fbcdn.net%2Fhphotos-ash4%2F1044289_568500286522310_926490146_n.jpg&size=2048%2C1365
    I co z tego, gdy nadal pojawiają się głosy „450zł za torebke?? Na bazarku 150 kosztują!”
    Dodam, że tak jak KK wyżej, prowadzę niewielką firmę produkującą torebki. Szanuję pracę moich pracowników, kupuję najlepsze tkaniny, skóry. Prosta matematyka.
    Pozdrowienia dla wszystkich rozumiejących problem,
    Zuzia

    Odpowiedz
  7. rozie
    28 września 2013

    Zestawienie wszystkich marek LLP by się przydało we wpisie. Przeciętny konsument (łącznie ze mną) totalnie nie kojarzy, którą marką który koncern się posługuje. Wyjątek: Coca Cola i Pepsi.

    Odpowiedz
    • www
      29 września 2013

      tak? to podaj nazwy wód mineralnych (polskich!) produkowanych przez Coca Colę i przez Pepsi (są takie)

      Odpowiedz
      • wyśmienite
        30 września 2013

        coś tam na V to coca-coli. veroni, czy jakoś tak. Co wygrałam?:)

        Odpowiedz
    • wyśmienite
      30 września 2013

      google nie boli… wujek wie wszystko. jak chcesz się dowiedzieć jakie marki wchodzą w skład LPP to wpisz to w google…

      Odpowiedz
  8. Gerwazy Waligora
    28 września 2013

    Drogi blogerze, demagogu, myslicielu.
    Nazywasz Polaczkow wielka masa, bezmyślną, której za nic jest los biedaków z kraju trzeciego swiata. Większość z tych polskich klientów sieciowek pewnie nie ma pojęcia gdzie jest Bangladesz i pewnie myślą ze tam mieszkają wyłącznie czarnoskorzy ludzie.

    Otoz by wyjść na przeciw Twojemu tekstowi chce powiedzieć, ze obszczekujesz złe drzewa kolego. Po pierwsze wina za te tragedie sa obarczone lokalne instytucje które pozwoliły na fatalne warunki pracy, przeciążona i bylejak wykonana konstrukcje budynku ktory sie zawalił etc etc. Konsument końcowy czyli przysłowiowy Polaczek, ktory jeśli ma szczęście zarobi te marne 1800 brutto na miesiąc nie jest winny całej sytuacji.
    Wymieniona korporacja polska jest jedna z tysięcy wyzyskujacych tania sile robocza. Chcesz ich opluwać to idź dalej, na wielkie sieciówki które korzystają z procederu od dziesiątek lat. Dalej możesz szczekać na producenta twojego IPhona, laptopa, telewizora, butów, modnych spodenek i sweterku. Schemat produkcji jest dokładnie powtarzalny we wszystkich tych przypadkach. A to ze zawalił sie budynek to cóż, tragedia i pech. Takich miejsc jest dziesiątki tysięcy i czy chcesz sie do tego przyznać człowieku korzystasz z ich usług bezwiednie od początku swojego żywota. Natury biznesu i konsumpcjonizmu nie zmienisz. Kupuj koszulki po 400zl, lokalne. Jak cie stać, bo 99,9% Polaczkow raczej nie.

    Odpowiedz
    • Jakub
      28 września 2013

      Dlatego właśnie nie mam IPhone’a, telewizora na pół ściany, cyfrówki z MediaMarkt’u tudzież Saturna, ani też modnych ciuszków. Moje dzieci też nie mają. Nie dla tego, że mnie nie stać – jakbym się bardzo uparł, to bym kupił – tylko po co? Żeby się chwalić kolegom w pracy, czy może żeby nabijać kasę kolejnej korporacji która nas pieprzy z uśmiechem na ustach? Wolę kupować rozsądnie, ale z komfortem psychicznym bycia trochę mniejszym baranem niż te, które lecą w „głównym stadzie”. A dzieciom na szczęście udało się te kwestie wytłumaczyć – chociaż mam świadomość, że czasem pewnie czują zazdrość. Na szczęście moja czternastoletnia córka woli robić zdjęcia Nikonem kupionym w komisie, niż spędzać czas z koleżankami na „zakupach” w galerii handlowej…

      Odpowiedz
  9. Mr Dynamo
    28 września 2013

    To jest przerażające. Modę robią mózgi od robienia pieniędzy. Reszta to podnóźki

    Odpowiedz
  10. Jasko
    28 września 2013

    kupilem koszule w prochniku 189 zł i co ?? Made in PRC, licza ze jestem idiota ??
    Teraz kolejna koszule kupie na targu za 50 zł i bedzie takiej samej jakosci tylko nie bedzie naszywki prochnika. Co ja moge jako konsument ?? nie kupic czegoś co potrzebuje ?? szukac identycznego produktu gdzie indziej ??
    precietnego polaka nie stać na koszule za 180 zł, 50 zł to drogo. wiec komentarze w stylu ze polski konsument nie mysli sobie darujcie. Polski konsument mysli jak nakarmic i ubrać dzieci.

    Odpowiedz
    • Gosc
      30 września 2013

      Oj tak, pierdzielenie. U nas na mieście kobietka ma sklepik z koszulami – 50-60zł, polska produkcja. Wystarczy chcieć ;)

      Odpowiedz
  11. Karolina M
    28 września 2013

    ale dlaczego Gazeta Wyborcza jest najważniejszą gazetą w naszym kraju? GW zamiescza stek kłamstw

    Odpowiedz
    • Jakub
      29 września 2013

      Jakieś przykłady? Konkretnie – data, wydanie, artykuł.

      Odpowiedz
  12. Jo
    28 września 2013

    Koszulka za 23 złote? Dla mnie i większości moich znajomych to za dużo. Dlatego kupujemy z szmateksie. I to jest Polska rzeczywistość. My też walczymy o godną płacę i warunki. Płacę wystarczającą na jedzenie, węgiel, prąd. I ubranie. Nowe, choćby nawet z Chin czy Bangladeszu. Tak, jestem tą masą. Biedy.

    Odpowiedz
  13. Jasnie
    28 września 2013

    Polski konsument tak długo bedzie kupowała rekawiczki za 17 zł jak długo bedzie dostawał 7 zł za godzine swojej pracy (znam takich co i mniej maja).

    Odpowiedz
  14. Piotr
    28 września 2013

    Polacy mają wielkie serca, lecz trzeba też rozumu.
    Cytując W. Churchilla: „Kto za młodu nie był socjalistą, nie ma serca. Kto na starość jest socjalistą, nie ma rozumu”
    Proszę czytać i się uczyć.
    http://www.pomysloprzyszlosci.org/edukacja/dlaczego-zarabiamy-mniej

    Odpowiedz
  15. ja
    28 września 2013

    po słowach „najważniejszy dziennik w naszym kraju, „Gazeta Wyborcza” przestałam czytać….

    Odpowiedz
    • Jakub
      29 września 2013

      Co wnosi Twój komentarz? Czytasz artykuł o ludziach, a politykierstwo pro- lub anty-Gazetowe to uprawiaj gdzie indziej, proszę…

      Odpowiedz
    • Zdulak
      1 października 2013

      Przeczytałem dalej, ale zgadzam się z Twoją opinią na ten temat. I nie chodzi tu o to czy będzie to Gazeta Wyborcza, czy Dziennik Polski, ale o samo stwierdzenie

      Odpowiedz
      • Disney
        12 maja 2016

        Wonderful story, reckoned we could combine a handful of unrelated data, nohsntelees truly really worth taking a appear, whoa did one particular study about Mid East has got extra problerms as well

        Odpowiedz
      • indiana quotes
        9 stycznia 2017

        Ricard Una sesión muy provechosa, enhorabuena! La lección teórica, directa y clara. La parte “hands-on” de photoshop, realmente didáctica.Es muy interesante ver cómo aspectos que normalmente se te pasan por alto pueden llegar a ser tan relevantes. Desde ayer miro las páginas web con otros ojos.Espero poder apuntarme a la próxima sesión que hagáis!

        Odpowiedz
  16. cactus
    28 września 2013

    Robię zabawki dla dzieci. Ręcznie. Z dobrej jakości tkanin, włóczek. Korzystam z polskich dostawców, jak ognia unikam materiałów nieznanego pochodzenia. Jedna zabawka kosztuje około 100-150zł. Robię je sama, nie zlecam ich wykonania dzieciom, które cały dzień to robią za miskę zupy. Nie narzekam na brak klientów, ale to głównie te same osoby, czyli wąskie grono. Kiedy czytam wpisy pod takimi komentarzami, serce mi rośnie. Myślę sobie: jesteście wspaniali, jest tak wiele osób, które widzą różnicę i kiedy wybierają, kupują u indywidualnych twórców, nie wspierają fabryk. Chwilę potem przychodzi jednak zimny prysznic. Bo często zapewnienia pozostają tylko na poziomie zapewnień. Jak przychodzi do zakupów, nagle pojawia się pytanie „czemu tak drogo?”… I nie ma już takiego pełnego przekonania, kiedy w sklepie z zabawkami albo w markecie są plastikowe zabawki „dużo większe” i 3x tańsze… Internet pełen jest hipokrytów. Nie chcę wchodzić w biznesy z ludźmi, którzy nie widzą różnicy. Nie chcę marnować energii na tłumaczenie im, dlaczego warto. Wolę tę energię spożytkować gdzie indziej.

    Odpowiedz
  17. Adrian
    29 września 2013

    Trafiłem tutaj zupełnym przypadkiem. No cóż, rozumiem wzburzenie i przeżycie tematu natomiast nie rozumiem już kompletnie tego wytrysku jadu odnośnie oświadczenia firmy… Co z nim nie tak? o.O Moim zdaniem zostało bardzo zgrabnie i profesjonalnie przygotowane. Wyjaśnienie i sprostowanie z dystansem. Przecież nawet się nie wypierają obecności metek… Piszą o tym. Co mieli zrobić? Przeprosić za to, że w Bangladeszu jest syf? Podkreślili jasno, że jest to wielka katastrofa… Piszą o konieczności unikania podobnych w przyszłości… I proszę też tak surowo nie oceniać konsumentów, drogi Panie. To że ludzie mają ochotę zaspokoić własną ludzką próżność i kupić sobie iPhone lub markową odzież nie znaczy, że od razu mają się smażyć w piekle. Tylko z tego względu, że nie są tak „oświeceni” jak Pan (czyt. prezentują inne poglądy)? Wolne żarty! Trochę mniej arogancji i ignorancji! Mamy 21 wiek i postępu technologicznego oraz wychodzenia na przeciw rosnącym potrzebom konsumentów Pan nie zapobiegnie. Nie popieram absolutnie wyzysku dzieci pracujących w Bangladeszu za psie stawki i wykorzystywania ich do celów produkcyjnych… ale wydaje mi się, że nie tego akurat dotyczy Pański wpis (nie dosłownie, skupiam się zatem na katastrofie). Mógłbym walnąć na temat swojego zdania w tej kwestii esej, ale nie widzę sensu, bo to zupełnie inny biegun. Biorę natomiast pod obronę niewinnych i nieświadomych konsumentów. Nie wolno żałować jednych ludzi s*ając (za przeproszeniem) w drugich! Nie taki ten okrutny i „samounicestwiający” się Zachód zły, jak wszyscy obrońcy uciśnionych tego świata go przedstawiają. Wyzysk i cierpienie ludzkie to zjawisko występujące i postępujące na całej planecie, wszędzie tam gdzie żyje człowiek. Dlaczego? Taki już gatunek stanowimy. / Ze strony czysto technicznej radziłbym Panu na przyszłość wyjaśnienie o czym Pan pisze, bo ja np. dowiedziałem się o sprawie dopiero z Pańskiej – przyznam, dość enigmatycznej – publikacji. Najpierw proszę zawrzeć wprowadzenie i podkreślić czego będzie dotyczyć dany osąd, później go uzasadniać. Wybaczyć mi proszę, ale to jedynie ukazuje, że ma Pan strasznie nieelastyczne poglądy i nie lubi się Pan zgadzać z otoczeniem, wówczas świat musi być taki, jakim Pan go by chciał widzieć. Bo po cóż wyjaśniać o czym się mówi, choćby w dwóch linijkach? Lepiej wyjść z założenia, że każdy o tym wie i że każdy tak samo to przeżywa… A ten kto nie wie i nie przeżywa każdego tragicznego incydentu (w końcu za mało wstrząsających informacji z całego świata do nas dociera ostatnimi czasy… jak tu nie spamiętać każdego, prawda?), to od razu dureń, ignorant i zapatrzony w miskę swoich potrzeb Polaczek. Mądry z Pana człowiek, co widać po sposobie w jaki operuje Pan językiem, ale troszkę nazbyt impulsywny moim zdaniem. Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
    • matt
      1 października 2013

      Piszesz, że: ” Wyzysk i cierpienie ludzkie to zjawisko występujące i postępujące na całej planecie, wszędzie tam gdzie żyje człowiek. Dlaczego? Taki już gatunek stanowimy.”

      W takim razie należymy do różnych gatunków.

      PS: ciekaw jestem czy byś tak samo ćwierkał gdyby w fabryce zginęła Twoja rodzina. Czy byś tak łatwo zaakceptował sytuację? Zakładam, żeś jeszcze młody i nieopierzony głuptasek.
      Pozostaje mi tylko życzyć Ci abyś zmienił swoje patrzenie na świat w wyniku myślenia, nie przez doświadczenia życiowe – to mogłoby być zbyt bolesne.

      Odpowiedz
  18. Przyjaciółka Ani
    29 września 2013

    A może warto zwrócić uwagę polskiego show biznesu, celabrytów i blogerów na całą sprawę? W Polsce nie jest to pewnie możliwe bo wielu z nich korzysta z ubrań LPP, ale może ktoś się przełamie i nie stanie na ściance w sukience z tej firmy, nie pójdzie na event? Zgadzam się, że konsument w Polsce kupuje tylko ze względu na cenę. Niestety ale w Polsce brak jest reklamy alternatywnych produktów, od Młodych Polskich Marek – o których wiele się słyszy, ale się ich nie zna.

    Odpowiedz
  19. Barbara M.
    29 września 2013

    Zgadzam się z komentatorami tego postu,a Panu Zaczyńskiemu dziękuję za poruszenie t tematu.Mój wniosek jest smutny -znaczna większość z nas jest tak samo wyzyskiwana jak ludzie z Bangladeszu tylko w innej skali.Ale proszę -bądżmy solidarni i miejmy świadomość tego o czym pisze pan Zaczyński.

    Odpowiedz
  20. Michał Kowalski
    29 września 2013

    „Wy” a czemu nie „Ty” albo „Ja” – najprościej jest mówić o innych a nie o sobie, bo zapewne jesteś idealny i nic w życiu nie musisz poprawiać …

    Odpowiedz
  21. Magda
    29 września 2013

    Każdy powinien starać się w miarę swoich możliwości. Nie krytykujmy ludzi, których nie stać na takie „oświecone” zakupy.
    Mnie nawet na ten t-shirt za 30 zł nie stać, już nie pamiętam kiedy ostatni raz kupiłam coś „nie z second-handu”. W miarę możliwości omijam szerokim łukiem produkty „made in china”, staram się też wybierać takie, które produkowane są w Polsce.

    Oczywiście, jako konsumenci powinniśmy w możliwy sposób zmusić koncerny do szanowania ludzkiego życia, do zapewnienia godnych warunków pracy. Światowe marki zaangażowane w omawianą sprawę w jakiś sposób próbują naprawiać błędy (lub raczej poprawiać swój wizerunek). Krytyką, petycjami – czymkolwiek – powinniśmy pociągnąć do odpowiedzialności także LPP.
    Ale żeby od razu oskarżać „Polaczków” (którym, zdaje się, jest Pan także) o bezduszność?

    Gdybyśmy mieli warunki, wielu z nas wybrałoby produkty (nie tylko ubrania) nie okupione wyzyskiem mieszkańców Trzeciego Świata. Lecz to niestety drogo kosztuje. Proszę pamiętać, że w sytuacji, gdy po odjęciu kosztów utrzymania, zostaje zaledwie 100-200 zł na przyjemności, nie ma się dużego wyboru.

    Odpowiedz
  22. me
    29 września 2013

    „Cropp – no damage no fun”

    Odpowiedz
  23. Anna
    30 września 2013

    Autorze, sorki ale skoro już publicznie wypowiadasz swoje opinie to bądź gotów że odezwie się ktoś, kto wytknie Ci to i owo.
    Nie mogę wyjść „z podziwu” nad bezmyślnością i wręcz analfabetyzmem historycznym jakim popisują się tacy ludzie jak autor tej notki,
    Uwaga pierwsza – narzekacie wrażliwcy że biedne kobiety i dzieci w Bangladeszu pracują w urągających europejskim normom warunkach za równie żałosne pieniądze?
    No to po pierwsze – weźcie pod uwagę ze takie są tam realia i nie jest to Europa.
    Po drugie – nikt nie broni jednemu z drugim producentowi tego i owego (a paru zechciało wpis skomentować) przenieść produkcji do Bangladeszu i dać przykład własnym przykładem że można tym uciemiężonym kobietom płacić równowartość piętnastu dolców za godzinę pracy.
    Możecie też zrzucić się na szkołę dla dzieci pań pracujących dla Was – kto Wam broni?
    Po trzecie – przyszło do wrażliwych a pustych najwyraźniej główek, że gdyby nie ta praca w urągających godności ludzkiej warunkach to te kobiety razem z dziećmi zapewne wyzdychałyby z głodu? No chyba że szczęśliwie doczekałyby aż przeniesiecie swoje firmy do Bangladeszu…
    Aha – pozwolę sobie wątpić że Wy, właściciele „niewielkich zakładów krawieckich” płacicie swoim szwaczkom choćby te piętnaście dolarów na godzinę :-)
    I na koniec po czwarte – puknijcie się w puste łby, za to w jakich warunkach żyją i pracują ludzie odpowiadają kacykowie rządzący danym terytorium.
    To oni przez ostatnie dziesięciolecia i wcześniej utrzymując ludzi na poziomie bydła sprawili że ci gotowi są na wiele żeby nakarmić rodziny.
    To na nich pyskujcie, na nich „wywierajcie nacisk” – co Was przed tym powstrzymuje???

    O tym, że w Polsce (i wszędzie zresztą na świecie) normalny człowiek woli zapłacić mniej za towar niż więcej to i pisać nawet nie warto, podobnie jak i o tym, że trzeba mieć nieźle zrytą psyche żeby zastanawiać się przy kupnie gaci nad losem nieszczęsnego kulisa trudzącego się przy zbiorze bawełny…

    Odpowiedz
    • Natalia
      30 września 2013

      Naprawdę Pani tak myśli?

      Temat jest niesamowicie złożony i dość ostre oskarżenia autora wpisu można uznać za, przynajmniej w pewnym stopniu, krzywdzące. Z drugiej strony, kiedy czytam zdanie ‚trzeba mieć nieźle zrytą psyche żeby zastanawiać się przy kupnie gaci nad losem nieszczęsnego kulisa trudzącego się przy zbiorze bawełny…’ to sobie myślę, że jednak krzywdzące nie jest.

      Ten „kulis trudzący się przy zbiorze bawełny” to jest – proszę sobie wyobrazić – człowiek! Podobny w swoim fizycznym i psychicznym odczuwaniu zapewne innym ludziom, w tym – Pani. To, czy kupując gacie Pani o nim myśli, czy nie, w jakiejś mierze jest wskaźnikiem Pani wrażliwości moralnej. Trudno jest w niej osiągnąć mistrzostwo, ale warto jest ją rozwijać. Krok w kierunku bycia wymagającym/sprawdzającym/myślącym konsumentem jest krokiem w dobrą stronę.

      Jako konsumenci mamy wpływ na to, w jakich warunkach pracują robotnicy w krajach Trzeciego Świata na zamówienie dużych europejskich i amerykańskich korporacji. I to, że w danym kraju fatalne regulacje prawne czy korupcja umożliwiają produkcję w niegodnych warunkach, nie zwalnia korporacji od stawiania swoim kontrahentom pewnych wymagań w zakresie płacy, bhp i niezatrudniania dzieci. Najwyżej zysk korporacji spadnie o kilka procent, bo trzeba będzie na produkcję wydać więcej. Niektórzy jednak, zamiast dopłacić, wolą ryzykować życiem i zdrowiem anonimowych „kulisów”. To głównie konsumenci mogą temu zapobiec mówiąc „nie” korporacjom, które nastawiają się ślepo na maksymalizację zysku. W dodatku robiąc to masowo. Nad brakiem takiego masowego, samoorganizującego się ruchu w Polsce, lamentuje autor. Ja się pod tym lamentem podpisuję, sama nie będąc bez winy.

      Odpowiedz
      • Anna
        1 października 2013

        „Ten “kulis trudzący się przy zbiorze bawełny” to jest – proszę sobie wyobrazić – człowiek!”
        Serio?
        Zdaje Pani sobie sprawę jak skomplikowanym procesem jest produkcja bawełny (czegokolwiek zresztą)?
        Powątpiewam.
        Bo to proszę wrażliwej Pani nie tylko niewolnik smaganym batem i śpiewający bluesa jak się zapewne to w Pani drżącej duszy przedstawia ale też paru panów tyrających na jakiejś platformie wiertniczej przy wydobyciu ropy, paru kierowców wożących tę ropę a potem benzynę, ktoś gdzieś produkuje pestycydy żeby tej bawełny nie zeżarły robaczki,w innych zakładach chemicznych ktoś wytwarza chemikalia żeby bawełnę przetworzyć, ktoś inny z kolei wytwarza maszyny służące do tego ale i ciężarówki służące do transportu, gdzieś tam produkuje się prąd i miliony różnych innych rzeczy.
        Powiesz mi Natalko że kupując byle bzdurkę z dwa złote (albo za pięćset) myślisz o KAŻDYM zatrudnionym – bezpośrednio czy pośrednio – przy jej produkcji człowieku i warunkach w jakich pracuje?
        Jeśli tak to skłamiesz, bo nie jesteś sobie nawet w stanie wyobrazić długości tego łańcucha a gdybyś to spróbowała zrobić to nim kupiłabyś majtki to umarłabyś z głodu i pochowano By Cię w grobie wykopanym bez żadnej dbałości i troski o to, że zniszczono przy okazji domek rodziny tych miłych robaczków.

        Tak więc lamentowanie nad losem kulisów jest w swej istocie śmieszne bo to tylko pusta poza albo nieświadomych naiwniaków albo hipokrytów to organizujących.
        Bo przede wszystkim – jest to NIESKUTECZNE a co więcej działa na paradoksalnie na korzyść tych korporacji bo daje im szansę na wybudowanie przedszkola i kupienia protezy dla pięciu biednych dzieci a także założenia fundacji z kapitałem miliona dolarów (czyli w sumie – drobne a i tak funkcjonowanie tej fundacji opłacą durni nabywcy „markowych” szmat) dzięki czemu całe stada odmóżdżonych wrażliwców zawrzasną z zachwytu nad korporacyjną „wrażliwością” i świadomość marki dzięki temu wbije się w Wasze wypłaszczające się mózgi co z kolei pozwoli Wam zapomnieć, że płacenie za T-shirta po sto i więcej złotych tylko dlatego, że ma metkę tej miłej korporacji jest bezdenną, niczym nie skażoną głupotą.
        A że los kulisów nie zmieni się od tego ani na jotę?
        Co tam – „daliśmy wyraz” i mamy dzięki temu nie tylko „czyste sumienie” ale i poczucie że jesteśmy cool.

        Nie ma to jak zrobić coś na pokaz :-)

        Bo moja doga Natalko – i inni wstrząśnięci okrucieństwem tego świata ale w ogóle nie zmieszani własną indolencją wrażliwcy – problem nie leży w pazerności tych obrzydliwych krwiopijców a w organizacji życia społecznego pozwalającego szumowinom zarządzającym korporacjami nie dbać o to, że przy zarabianiu dla nich dziesięciu dolarów wykończy się być może kilkoro dzieci.

        I właśnie dowiodłaś Natalko że zrozumienie tego leży daleko poza granicami zdolności Waszego pojmowania – nawet nie spróbowałaś odnieść się do przedstawionych Ci pod nosek argumentów bo skupiłaś się na słówku „kulis”, którego użyłam zupełnie świadomie wiedząc, że przyciągnie ono Waszą troskliwą uwagę.

        Ocknijcie się.

        Odpowiedz
        • Ups
          23 kwietnia 2016

          Oświecona Aniu, jak zatem żyć??

          Odpowiedz
  24. Wanna
    1 października 2013

    Jeśli mogę zadać pytanie. Ile zarabiasz autorze bloga? Tylko tak szczerze…
    Są rodziny które mają dużo dzieci, jeden rodzic pracuje i to za najniższą krajową. Powiedz im żeby kupili rękawiczki za 129,90 zł uszyte w godziwych warunkach przez zadowolone szwaczki.
    Nie jest moim zamiarem atakować twoje poglądy, ale nie możesz wszystkich oceniać jako roszczeniową masę. Wiedz że jeśli taka matka ma wybór mieć najedzone dziecko albo dbać o warunki pracy w Bangladeszu to zawsze wybierze to co ma tu blisko.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  25. el padre de deus
    1 października 2013

    napiąłeś się do granic możliwości! Pewnie mogą szyć swoje ubrania gdziekolwiek indziej na świecie tylko wtedy będziesz musiał bulić za spodnie 400zł, a nie 120zł. Zgodzisz się na to czy wolisz zapłacić mniej za to samo?

    Odpowiedz
  26. gonzo
    1 października 2013

    Anno
    Ciekawie napisane ale właściwie to jaką dajesz receptę na rozwiązanie problemu?
    Okej, wszystko wyśmiałaś, udowodniłaś, że ludzie w większości nie mają racji albo nie myślą tak często jak im się wydaje ale… jak zmienić „organizację życia społecznego”?
    Śmiało. Masz jakaś koncepcję, plan, drogę żebyśmy mogli podążyć za Tobą? Łatwo jest punkt po punkcie obalać czyjeś tezy natomiast podać konkretne rozwiązanie… Ja tam się nie znam, jestem zwykłym dresem z osiedla o sprawie przeczytałem na fejsie. Poruszyło mnie to ale co mogę zrobić? Mam bluzę z Croppa (kupiona ze 2 lata temu) ale tam nie kupuję bo za drogo. Nie kupuje też diamentów ze stref wojny ;) Poradź proszę co ma zrobić zwykła szara masa, która jedynie co może to użalić się w celu poprawienia sobie samopoczucia. Osobiście myślę, że jako gatunek jesteśmy niedoskonali i co za tym idzie nie jesteśmy równi. Zawsze będą wyzyskiwacze i wyzyskiwani. Smutne. Marzy mi się tylko żeby ludzie częściej zjadali swoich bogaczy i swoich władców, dosłownie…

    Odpowiedz
    • Anna
      6 października 2013

      Oczywiście że nie jesteśmy doskonali, nikt też chyba tego nie wymaga.
      Pytasz „co robić?:
      Zacytuję mojego przyjaciela który słysząc narzekania na to jak wygląda życie społeczne w Polsce mawiał: „Trzeba było zamiast chodzić na pierwszomajowe pochody rzucić parę flaszek z benzyną”.
      Choć to zapewne też odniesie niewielki skutek to raczej trzeba wywrzeć nacisk na rządy różnych Bangladeszów (na nasz również, żeby może koszty pracy nie były tak absurdalnie wysokie przy żałośnie niskim poziomie zarobków) bo te niedobre koncerny działają według prawa stanowionego w tych państwach.

      Odpowiedz
  27. bergamotka
    1 października 2013

    to nie do końca tak, że wszyscy mają w dupie: http://www.ekonsument.pl/apel24_wyslij_apel_do_lpp_metki_cropp_znalezione_w_ruinach_rana_plaza_w_bangladeszu.html

    Odpowiedz
  28. matt
    1 października 2013

    Przysłuchuję się dyskusji od jakiegoś czasu. Przeczytałem wszystkie tutejsze komentarze oraz te, które pojawiły się dziś w NaTemat ad. wpisu autora i przyznam szczerze, że jestem zdruzgotany i coraz bardziej tracę nadzieję, że coś się zmieni w światowym systemie wyzysku.
    Sądzę, że Michałowi (jeśli się mylę – proszę autora o poprawę) nie chodziło o poniżenie wszystkich kupujących w sieciówkach , ani też o zmiecienie z rynku giganta jakim jest LPP. Chodziło raczej o zwrócenie uwagi na problem, który dotyczy większości naszego świata, w którym proporcje konsumpcji do realnych potrzeb uległy totalnemu zaburzeniu.
    Przyznam szczerze, iż kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego niektórzy z Was bronią prawa do kupna dwudziestego podkoszulka za 19,99 bez względu na ogromne ludzkie koszty, tak, jakby chodziło o podstawowe prawa obywatelskie.
    Wielu z piszących przywołuje argument biedy jako podstawowy czynnik motywujący do takiego działania. Zgadzam się – jesteśmy biednym w porównaniu do Europy krajem. Tak, uważam że z Europą jesteśmy jak na razie powiązani jeszcze tylko geograficznie. Ale niech każdy z Was przyzna się sam przed sobą ile zepsutego jedzenia wyrzucił w ciągu ostatniego miesiąca….?
    Jestem przekonany, że mimo „biedy” o której wielu tu pisze, szafy większości z Was pękają w szwach od nadmiaru szmat, a jednocześnie w ciągłym użytku pozostaje kilka ubrań. Nie sądzę by nagłe wzbogacenie przyczyniło się do zmiany sytuacji. Moi „bogatsi” znajomi mieszkający w krajach Europy Zach. również ubierają się w sieciówkach. Różnica między nimi a nami jest jedynie taka, iż oni owych zakupów robią jeszcze więcej ponieważ nie chce im się ich prać i większość z nich po prostu wyrzucają. No bo po co prać np. skarpetki jeśli za 1 euro można mieć 10 par? Kto był ten wie. Moim zdaniem nie tędy droga.
    Jakkolwiek górnolotnie to nie zabrzmi – to od nas konsumentów zależy czy będziemy podtrzymywać status quo, czy małymi krokami zaczniemy zmieniać otaczającą nas rzeczywistość. Nikt z nas w pojedynkę nie wygra z systemem wielkich korporacji, ale musimy sobie w końcu uświadomić, że istotą naszego człowieczeństwa nie jest ilość posiadanych rzeczy, a przede wszystkim odpowiedzialność za innych – słabszych. W ilości tkwi siła. Mamy dziś, po raz pierwszy w historii ludzkości praktycznie nieograniczoną możliwość komunikacji i grupowego nacisku. Może czas to wykorzystać?

    I na zakończenie:

    Cyt.: „ pracownicy fabryk w Bangladeszu protestują przeciwko niskim pensjom i złym warunkom pracy. (…) Chcą zarabiać 100 dol. miesięcznie.”

    399 zł – tyle kosztuje futerkowa kamizelka reklamowana na bilbordzie Reserved przez piękną modelkę, który wisi w centrum mojego miasta.

    Odpowiedz
  29. Beczinda
    1 października 2013

    Popieram zdanie Autora bloga i także nie będę kupowała rzeczy tych marek. Cieszę się, że sprawa została bardzo głośno nagłośniona, bo dotrze do większej ilości osób i może uda się zapobiec kolejnej tragedii…

    Odpowiedz
  30. List otwarty do LPP | Michał Zaczyński Blog
    3 października 2013

    […] Michał Zaczyński Blog « W roli ofiary […]

    Odpowiedz
  31. Joanna Julia { Fashion4Ever.pl }
    6 października 2013

    Polski konsument nie zrobi nic… A może zrobił? Myślę, że spory odsetek polskich konsumentów zrezygnował z zakupów w Croppie. Bo nie wszyscy konsumenci to bezmyślne istoty, dla których liczy się wyłącznie cena.

    Odpowiedz
  32. Kibel w kolorze tiffany blue - rzecz o konsumpcji | tattwa
    6 października 2013

    […] Bangladeszu to najgłośniejszy temat ostatnich dni. Tekst Michała Zaczyńskiego wywołał burzę. Jeśli jakimś cudem ominęła Was dyskusja w sieci, przeczytajcie też […]

    Odpowiedz
  33. 30UP
    7 października 2013

    Na szczęście nie kupuję u nich:-) Ale była podobna sprawa z PRIMARKiem ale podobno wypłacili duże odszkodowania rodzinom ofiar.

    Odpowiedz
  34. czytelnik w drodze
    13 października 2013

    Po przeczytaniu agitującego do rewolucji orędzia opadła mi szczęka. Lep na muchy na miarę „Fakt” z głównym tytułem „Kasiu S. jak mogłaś wydać 1546,56 zł na zakupy w sieci Carrefour”?!!! Michaś, łatwo jest obwinić giganta, ale nie wiem, kto tu jest większym gigantem a kto plotką?! Może zwróć uwagę na faktycznego winnego i do tego giganta – rząd Bangladeszu. Gdzie są przepisy budowlane, bhp itp. Jeśli coś nie jest zabronione to jest dozwolone. W Bangladeszu na coś się pozwala to inni korzystają. Widzimy co tam się dzieje, ale takie mają prawo, niech je zmienią. U nas była tragedia, kiedy zapadł się dach hali, wprowadzono zmiany. Dachy są odśnieżane. A skoro patrzymy od strony ekonomicznej na zyski giganta odzieżowego to może należy zwrócić uwagę na kwestię „biznes w biedzie”. Jak wielkie pieniądze robi się na pomocy humanitarnej skoro tak wiele organizacji powstało aby pomagać. Kasa jaka idzie w reklamę „Caritas”, „Kowalski – pomoc dla ubogich”. Proszę spojrzyj szerszym okiem a nie tylko po to aby zdobyć posłuch. Oczywiście jeśli mi to przeszkadza to mogę przestać czytać Twoje felietony, ale byłoby przykro zrobić to, skoro do tej pory były fajne. Takie jest moje zdanie na ten temat.

    Odpowiedz
  35. Ariel
    25 kwietnia 2014

    Więcej MIŁOŚCI :)
    Bez niej wszelkie dyskusje nie mają sensu..Dopóki człowiek (polityk,lekarz czy nauczyciel) będzie egoistą nię zrezygnuje z kawalka siebie,z zysków (choćby wynosiły miliony),z wygodniejszego życia..

    Odpowiedz
  36. mig
    25 kwietnia 2014

    Jak ci robotnicy z bangladeszu przestaną szyć dla lpp i podobnych to umrą z głodu. mądrzyć się na temat etyki siedząc w fotelu z pełnym żołądkiem i kawą w garści to każdy potrafi.

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      25 kwietnia 2014

      Słyszałem kiedyś argument, że seksturyści z Europy gwałcący 13-letnie dziewczynki za pięć dolarów są dla nich wybawieniem i błogosławieństwem, bo inaczej umarłyby z głodu i nie mogłyby wysyłać pieniędzy rodzinie na wsi, więc ich rodzeństwo też by umarło. Pana argument jest podobny. A co do siedzenia przy kawie na kanapie – z takiej pozycji też można zmieniać świat. Ja mogę napisać taki apel, moi Czytelnicy mogą słać listy do firm, domagając się odpowiedzialności społecznej (co często przynosi skutek; także w tym konkretnym przypadku), a Pan dzięki bankowości internetowej może wysłać datek dla organizacji walczącej o prawa człowieka.

      Odpowiedz
  37. Autorzy autorom | moda. instrukcja obsługi
    25 marca 2016

    […] Dziennikarz z tak zwanego prawdziwego zdarzenia – swego czasu naczelny w Grazii – i bloger wykorzystujący swe dziennikarskie zaplecze. Relacjonuje najbardziej medialne wydarzenia polskiej sceny modowej (pokazy Gosi Baczyńskiej czy MMC), nie ignorując przy tym twórców dopiero rozpoczynających swoją działalność. Rzetelnie komentuje bieżące sytuacje, rozmawia pracownikami różnych sektorów branży modowej  i opowiada o  śmiesznostkach polskiej mody. Z tłumu osób piszących o modzie wyróżnia go negacja nadmiernej konsumpcji  i zainteresowanie tematem  produkcji odzieży. […]

    Odpowiedz
  38. Anna from Modsly
    22 kwietnia 2016

    Witam,
    Zapraszam do grupy, w której dyskutujemy o modzie, swoich i cudzych markach itp https://www.facebook.com/groups/fashionbrandsonline/

    Odpowiedz
  39. Kasia
    22 kwietnia 2016

    Z wielkim zaciekawieniem czytalam Twoj artykul i wybacz ale musze zauwazyc ze jestes niedoinforowany. Przed napisaniem takiego tekstu poczytaj troche, posprawdzaj wiadomosci. W 2013 roku LPP podpisala porozumienie ACCORD. Majace na celu poprawe bezpieczenstwa pracy w fabrykach w bangladeszu. Kazda fabryka w ktorej produkowane sa rzeczy dla spolki przechodza szczegolowe kontrole, nie ma mozliwosci zeby fabryka byla niebezpieczna. Sa reguralne kontrole. Ludzie od niezapowiedzianych audytow. Przed napisaniem takiego tekstu moze warto byloby skontaktowac sie z firma lub poszukac informacji? nie jestem jakas jej wielka fanka, w szafie moze mam z 3 sukienki z Mohito i jakies drobiazgi, ale denerwuje mnie juz to gadanie ludzi ktorzy sie nie znaja i oczerniaja polska firme. Wydaje mi sie ze powinnismy sie cieszyc ze polska firma zatrudnia az tylu ludzi.
    Najpierw poczytaj pozniej pisz.

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      22 kwietnia 2016

      Droga Kasiu,
      nie denerwuj się; nikt tu nie oczernia polskiej firmy.
      Wiem, że LPP podpisało Accord; przecież napisałem, że przystąpili do porozumienia. Prawdą jest, co piszesz, że ma ono „na celu poprawe bezpieczenstwa pracy w fabrykach w bangladeszu. Kazda fabryka w ktorej produkowane sa rzeczy dla spolki przechodza szczegolowe kontrole”. Nie oznacza to jednak jeszcze, że – jak twierdzisz – nie ma mozliwosci zeby fabryka byla niebezpieczna. Sa reguralne kontrole. Ludzie od niezapowiedzianych audytow”.
      Te ok 1,5 tysiąca fabryk, o których piszę w tekście, zostało skontrolowane po katastrofie Rany Plaza właśnie przez Accord i w 3 lata po katastrofie tylko 7 z nich, tak jak napisałem, spełniło wymogi przez Accord stawiane. Dodatkowo, 57 fabryk poczyniło starania, jest mocno spóźnionych, ale może jeszcze załapią się na wskazany przez Accord deadline. Reszta natomiast nadal nie poprawiła się na tyle, by usatysfakcjonować Accord. Wszystkie informacje i szczegóły masz m.in. tu: http://www.cleanclothes.org/resources/publications/rana-plaza-three-years-on-compensation-justice-and-workers-safety

      Ps. Sugerujesz, że nie poczytałem, a napisałem, że nie poszukałem informacji ani nie skontaktowałem się z firmą. W tekście podaję dwa źródła – niezależne od PR-u jakiejkolwiek firmy i marki. Te raporty dostępne dla każdego, w tym również dla Ciebie, wiec to ja mógłbym raczej powiedzieć to o Tobie: obrażasz mnie, a nie sprawdziłaś. Ale rozumiem, że po prostu przejęłaś się tym, że w Twojej szafie wisi Mohito. To nie Twoja wina, że różne firmy (nie twierdzę że Mohito akurat) nie dbają o to, gdzie i jak produkuje się ich ubrania. Od Ciebie natomiast – i innych klientów, w tym mnie – zależy, by ten stan rzeczy zmienić. Wywierajmy zatem wspólnie wpływ na firmy odzieżowe, by ta dyskusja jak ta w ogóle nie musiała mieć miejsca. Patriotyzm nie ma tu nic do rzeczy.

      Serdecznie pozdrawiam

      Odpowiedz

Dodaj komentarz